Ile mięsa jest w parówkach?

utworzone przez | kwi 7, 2019 | WIEDZA | 0 komentarzy

Nasze wędliny SmakiGarwolina wytwarzamy na podstawie tradycyjnych receptur. Nie stosujemy konserwantów, a ilości dodatków funkcjonalnych ograniczyliśmy do minimum. Stosujemy zasadę, której trzymamy się od lat – tylko wysoka jakość, bez chemii, bez polepszaczy. Nasze wyroby, jeśli się je dobrze przechowuje będę wysychać. Nigdy nie będą obślizgłe, klejące itp. Peklujemy, suszymy, wędzimy.

Ile mięsa jest w naszych wyrobach?

Do produkcji 1 kg naszych wędlin stosujemy ponad 1 kg mięsa. Proszę wziąć i przeczytać etykiety innych producentów, gdzie w niejednym produkcie jest nie więcej niż 60% mięsa.

Pojawia się pytanie, co stanowi resztę?

Odpowiedz tkwi w dyrektywach i rozporządzeniach określających metodologię obliczenia procentowej zawartości mięsa w gotowych wyrobach. W myśl tych przepisów, tłuszcz dodawany w procesie technologicznym, nie jest mięsem (ale też niczym niebezpiecznym, po prostu tłuszcz, którego nasze organizmy również potrzebują do funkcjonowania)

Sprawa zaczyna się robić ciekawa, gdy np. na etykiecie parówek widzimy wartość ponad 80% zawartości mięsa. Takie parówki byłyby po prostu suche i w niczym nie przypominały, normalnych, smacznych parówek, które znamy z dzieciństwa.

Odpowiedz na to również jest prosta: zakład produkcyjny który deklaruje, że do produkcji parówek używa mięsa z szynki, nie informuje ile tłuszczu zostało na tej szynce, którą później użyto do produkcji . Na szynce może zostać nawet do 2 cm tłuszczu, co będzie stanowiło
do 20% masy szynki, a więc automatycznie procentowa zawartość mięsa powinna być obniżona do 60%.

Często jest tak, że niska zawartość mięsa w wyrobie gotowym jest podyktowana bardzo dużym dodatkiem wody z dodatkami funkcjonalnymi. Taki produkt będzie szybciej się psuł, gdyż zwiększona zawartość wody powoduje lepsze warunki do rozwoju drobnoustrojów. Produkt taki już po 2 dniach w lodówce będzie obślizgły i niezdatny do spożycia.

W wielu w sklepach zwłaszcza hipermarketach można kupić naprawdę „śmieciowe jedzenie”. To się tyczy każdego produktu, nie tylko wędlin. Ale takie produkty prócz tego że są koszmarnej jakości to kosztują grosze, nic dziwnego że smakują równie ohydnie. Jak coś jest bardzo, bardzo tanie to powinna nam zapalić się „lampka ostrzegawcza”.  Jednak są zwolennicy takiego jedzenia.

Nie warto kupować wędlin i innych produktów w bardzo niskich cenach. Wędliny takiego typu posiadają przeważnie w swoim składzie najgorszy skład, m.in. MOM – Mięso oddzielone mechanicznie. To nawet nie jest mięso, tylko efekt uboczny oddzielenia tkanek od kości.
W składzie czegoś takiego są zmielone kości, dzioby, paznokcie, chrząstki i wiele innych – źródło złego cholesterolu. Nikomu nie polecam, by jeść tego typu „wędliny” zwłaszcza nie powinny spożywać tego dzieci oraz kobiety w ciąży.

Jak rozpoznać dobrej jakości parówki?

Przede wszystkim należy czytać skład. Przeważnie na opakowaniu mamy podany skład i minimalną zawartość mięsa. Minimalna ilość mięsa to 80%. Jak jest mniej to lepiej nie kupować takich parówek. Kolejny czynnik, o którym już wspominałem to cena, jak jest zbyt niska to powinniśmy przyjrzeć im się bliżej, przeczytać dokładnie ich skład.

Przede wszystkim należy czytać skład. Tutaj sprawdza się prosta zasada – im mniej, tym lepiej. Jeśli lista składników nie jest długa, to można uznać te parówki za dobrej jakości (o ile ten krótki skład nie zawiera tego, co nie powinno się tam znaleźć).